W polu w Wójtowej Wsi (w Opolu) rośnie sobie topola.

Wysoka jest na około 35 metrów, a jej obwód to 628 cm. wewnątrz drzewa znajduje się ogromna „dziura”, do której zmieści się bez problemu dorosły człowiek. I nie byłoby w niej nic nadzwyczajnego, gdyby nie  związana z nią legenda.

Otóż, ponad 200 lat temu, kiedy Wójtowa Wieś stanowiła odrębną miejscowość, pod drzewem mieli przenocować kupcy, udający się na targ do Opola. Gdy zapadła noc, kupcy zostali zamordowani przez zbójców. Zwłoki wraz z wozem zostały spalone. Zabójcy umówili się, że skarb zakopią pod topolą, a gdy sprawa ucichnie wrócą po zdobycz za rok. Jednakże herszt bandy był niezwykle chciwym człowiekiem i nie chciał dzielić się kosztownościami. Pod osłoną nocy wrócił po łupy. Kiedy odkopał zdobycz, w drzewo uderzył piorun. Grom był tak potężny, że poraził także rzezimieszka. Dzięki temu udało się odzyskać nie tylko kosztowności, ale także złapać pozostałych członków bandy, którzy za morderstwo odpowiedzieli stryczkiem. Po dziś dzień można oglądać wielką dziurę, wypaloną przez piorun.

Topolę wypatrzył nieoceniony znawca regionu Walter Czok. To dzięki niemu dowiadujemy się o jej istnieniu oraz tak interesującej legendzie.

Fot. ze strony www.kopiz.wordpress.com za zgodą Krysi Słodczyk, za co jeszcze raz dziękuję. Na zdj. pasjonat regionu Walter Czok.

W 2012 i 2014 roku topola wzięła udział w konkursie „Drzewo Roku”.

Aby do niej trafić (a nie jest to wcale takie proste), musimy na ul. Krapkowickiej, na wysokości cmentarza wejść na pole. Niestety nie prowadzi tam żadna ścieżka, jedynie coś w rodzaju miedzy. Widać ją dobrze na zdjęciu, znajduje się tuż za reklamą. A omawiana topola ukryta jest wśród kępki drzew, które zaznaczyłam na czerwono.