Dlaczego dr Apolonia Klepacz podejmuje trud kampanii wyborczej, czy to partia przymusiła Panią do startu, czy może to jest wynik przekonania, że w Opolu dzieje się już tak źle, że trzeba podjąć rękawicę i wystartować?

W Opolu działo się ostatnio bardzo dużo, zwłaszcza po tej 12-to letniej stagnacji. Impet z jakim zaczęto działać pokazuje, że można było coś zrobić. Pojawiło się sporo środków finansowych. Nie podobała mi się jednak metoda i sposób w jaki poszerzono Opole i sposób w jaki się komunikowano z mieszkańcami tych gmin.

Cztery lata temu nie zarejestrowaliśmy kandydata na urząd prezydenta i nie mieliśmy tej lokomotywy, która wprowadziłaby radnych do rady miasta. Ten jeden radny z naszych list, nie do końca się z nami utożsamiał. Czyli w zasadzie nie mieliśmy mównicy i nie mieliśmy możliwości przeniesienia naszych pomysłów na forum rady miasta. Nasi sympatycy, kiedy nie było kandydata na urząd prezydenta, nie poszli na wybory, stąd teraz jest decyzja żeby wystawić kandydata na prezydenta. Zresztą sam pan wie, gdyby SLD nie miało swojego kandydata na prezydenta, to pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się naszym programem. Media nie przychodziłyby na nasze konferencje prasowe. To także zdecydowało o tym, żeby wystawić kandydata.

Potem stanął problem: kogo wystawić. Propozycja pierwsza dotyczyła naszego jedynego radnego – Piotra Mielca. Tę kandydaturę ja osobiście popierałam w obecności naszego sekretarza Pawła Kampy. Jak się stało, tak się stało. Ja już na ten temat nie chcę mówić. Następnie Zarząd Województwa poddał mi do rozpatrzenia moją kandydaturę.

Dlaczego Pani się zdecydowała?

Mam już określony dorobek, osiągnęłam wiele, także dzięki temu, że jestem w SLD, byłam senatorem. Gdybym nie zdecydowała się na ten start i nie byłoby głosu SLD w tej palecie głosów wyborczych, to samej sobie zarzucałabym, że nie postawiłam „kropki nad i”. Nie chcę mieć do siebie o to pretensji, że odmówiłam. Ja nie mam nic do stracenia. Mogę tylko zyskać.

Dlaczego SLD nie popiera kandydata. Marcina Gambca, który ma na swoich listach ludzi ze środowiska lewicowego, mam tu na myśli partię Razem. Dlaczego nie popieracie tego skądinąd – sprawnego i pracowitego radnego – na urząd prezydenta?

Po prostu zdecydowaliśmy, że startujemy jako SLD. Myśmy zniknęli z politycznego pejzażu miasta. Kampanię wyborczą zaczęliśmy od tego, że chodziliśmy po dzielnicach Opola w koszulkach z napisem SLD i ludzie się cieszyli i dziwili: a to wy jeszcze żyjecie? – bo takie reakcje były.

A jaki pomysł ma lewica na Opole?

Program jest rozbudowany, ale priorytety zawarte są w naszym haśle wyborczym: Decydujmy wspólnie. Ma to o tyle istotne znaczenie, że myśmy nie zadecydowali wspólnie o poszerzeniu Opola, dlatego do wyborów zgłosiliśmy takich kandydatów, którzy mają zdolność osiągania konsensusu.

Jeśli chodzi konkrety, to dokończenie obwodnicy. Uważamy, że to jest pierwszy krok do tego, żeby wyprowadzić ruch z miasta. Ta obwodnica, którą proponujemy, to nie żadna średnicówka, to musi być ring, otaczający miasto.

W tej chwili, mamy rozwiązania komunikacyjne w okolicach miejscowości Malnia i Górażdże, z dojazdami do autostrady – to da nam alternatywę dojazdu autostradowego. Wtedy dopiero, kiedy to załatwimy, możemy się zająć kolejnymi rozwiązaniami.

Wyprowadzając ruch z miasta w kierunku obwodnicy i autostrady, poprawi się jakość życia. I tutaj każda grupa społeczna ma swoje priorytety. Jeśli chodzi np. o dzieci, to uważamy, że powinna być kontynuacja szczepień dziewczynek przeciw HPV. Następna rzecz, to badania profilaktyczne na problemy kręgosłupa, a więc te programy w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego. Te programy nie zagrażają absolutnie stabilizacji budżetu. Mówimy o powrocie gabinetów dentystycznych i higienistek, pielęgniarek. Na szczęście, gdy wiceprezydentem była Halina Żyła, Opole zostawiło sobie kilka gabinetów dentystycznych i jest dziś jednym z nielicznych miast w Polsce, gdzie te gabinety dentystyczne w kilku szkołach jeszcze działają. My te rozwiązania mamy, tylko należy je rozszerzyć na pozostałe placówki.

A co Pani szczególnie w Opolu zgrzyta, bo rozumiem, że startuje Pani w wyborach, bo zauważa Pani potrzebę jakichś zmian?

Dla przykładu: wydatkowanie kwoty 100 mln złotych na stadion, to jest inwestycja na którą mieszkańcy powinni wyrazić zgodę. Można by tę kwotę przeznaczyć na budowę mieszkań komunalnych dla kilkuset rodzin. To człowiek jest najważniejszy. Jak ja sobie przeliczę tę kwotę 100 mln złotych, a ta inwestycja ma być sfinansowana tylko ze środków własnych, czyli wyłożonych z budżetu miasta, to mi się krew burzy. Do tego dojdą koszty użytkowania obiektu. To są kwoty kilkudziesięciu milionów złotych rocznie. Ja nie chcę narzucać decyzji mieszkańcom, ale ich o to zapytajmy.

Przy blisko miliardowym budżecie, większość działań idzie w kostkę brukową, czyli nadrabianie tego, co było zaniedbane przez ostatnich kilka kadencji, ale jakieś wizji i strategii miasta trudno się w tym dopatrzeć. To są działania na poziomie powiedzmy Niemodlina, a nie stolicy województwa.

Tu się z panem zgadzam. W Opolu jest problem koordynacji i problem zarządzania. Weźmy przykład: koordynacja pracy na ulicy Niemodlińskiej, to była sprzeczność goniąca sprzeczność. Rozpędzenie inwestycji na potwornie długim odcinku, co spowodowało, kompletny paraliż w wielu płaszczyznach. Firmy, które tam funkcjonowały były odcięte od świata. Zabrakło porządnego etapowania pracy.

Jednym z największych problemów miasta jest smog…

…ja wczoraj usłyszałam, że wydano 50 mln na walkę ze smogiem. Po pierwsze powinno być porządne opomiarowanie, żeby zobaczyć gdzie mamy największe zagrożenie. Niedawno byliśmy na zaproszenie mieszkańców w dzielnicy Zakrzów i pokazywano nam jakie tam jest zapylenie. To istny trójkąt bermudzki: z jednej strony Imex-Piechota, z drugiej cementowania, z trzeciej ECO. To jest dzielnica, która dostarcza do budżetu miasta 10 mln złotych z tytułu podatku od nieruchomości, a nie dostają nic w zamian. To jest 1000 metrów do ratusza i nikt się tym nie interesuje. Przeadaptowano im jakąś małą świetlicę, żeby się w ogóle mogli spotykać. Jeśli my mamy walczyć ze smogiem, a szacuje się, że potrzeba na to 400-500 mln złotych, żeby całkowicie zabezpieczyć przed smogiem miasto, to musimy to robić systemowo. Monitoring i harmonogram działań.

Brakuje tu działań z głową. Proponujemy by przy prezydencie powstałą Rada Gospodarcza. Jak tak obserwuję, to biznesmeni zaczynają lekceważyć Ratusz, bo nie jest im do niczego potrzebny. On jest raczej przeszkodą w realizacji pewnych działań. Taka Rada istniała już kiedyś w Opolu. Kiedy byłam naczelnikiem Wydziału Rozwoju Miasta, z którego odszedł wtedy pan Jarok, obecny prezes spółdzielni ZWM-owskiej. Prowadziłam ten wydział przez dwa lata z kawałkiem, potem zostałam wicewojewodą, ale udało nam się wtedy wiele rzeczy zrobić. To były spotkania z prezydentem, z całym zarządem. Przy ówczesnej mizerii środków udało nam się wyremontować niemal wszystkie kamieniczki w centrum i to nie z pieniędzy budżetowych miasta.

Często używa Pani frazy „my”, kto więc jest w Pani sztabie wyborczym?

Nasi liderzy to na Zaodrzu: Antoni Chorzewski – jest pułkowinkiem, był kiedyś radnym, był członkiem zarządu przyjaciół Opola, działa w związku żołnierzy zawodowych. ZWM i Chabry i nowe dzielnice aż po Brzezie – Krystyna Słodczyk – znana w Opolu ekolożka, jest autorką naszych pomysłów antysmogowych. Trzeci okręg – Robert Szendera – członek Zarządu SLD w Województwie. W czwartym – Marek Łabno – był kiedyś radnym, społecznik, nauczyciel fizyk, prowadzi świetlice dla dzieci w Sławicach. Słodczyk i Łabno nie są członkami SLD. Na naszych listach jest także bratanek Adama Śmietańskiego – pracownik naukowy politechniki, po doktoracie – pan Roman Śmietański.

Dziękuję za rozmowę.

 

——————–

APOLONIA KLEPACZ – od roku 1990, kiedy powstało SdRP, związana z formacją lewicową. Nigdy nie zmieniała barw partyjnych. Zawodowo związana z Politechniką Opolską. Była senatorem V kadencji, dwie kadencje radną sejmiku, Naczelnikiem Wydziału Rozwoju Miasta. Obecnie związana ze spółką Remondis.