Jest Pani kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta Opola, dlaczego nie stanęła Pani na czele komitetu obywatelskiego?

Po 20 latach obecności w życiu publicznym mogę powiedzieć, że kandyduję, nie tylko dlatego, że wystawia mnie koalicja Zjednoczonej Prawicy, ale kandyduje także dlatego, że mieszkańcy widzą mnie na tym stanowisku. Wewnętrzne badania przeprowadzone przez moją partię pokazały, że 30,9 proc. mieszkańców Opola uznaje, że byłabym bardzo dobrym prezydentem i to jest dla mnie ogromne zobowiązanie, dla mnie jako Violetty Porowskiej. Mój szyld partyjny pokazuje te wartości, którym od lat jestem wierna, natomiast kiedy jestem kandydatem na prezydenta Opola najważniejsze jest to, czego dokonałam do tej pory i co chcę zrobić dla mieszkańców. Żaden mieszkaniec Opola nie ma szyldu partyjnego, bo jest dla mnie ważny jako członek naszej społeczności lokalnej.

Czy poparcie PiS pomoże Pani, czy może okazać się balastem?

To, że jestem przedstawicielem Prawa i Sprawiedliwości, traktuję absolutnie jako korzyść. Będąc wicewojewodą jestem przedstawicielem rządu w terenie, swoistym pomostem między Opolem, a Warszawą. Znam doskonale potrzeby Opola, wiem też gdzie w rządzie szukać środków na opolskie inwestycje i przychylności przy podziale rządowych pieniędzy. Jestem gwarantem tej właśnie przychylności i rządowego wsparcie.

Dlaczego chce Pani startować w tych wyborach?

Zdecydowałam się na start, ponieważ jestem przekonana, że Opole potrzebuje zmiany, że bardzo wiele rzeczy w mieście wymaga poprawy i korekty. Dzisiaj mamy prezydenta, który przez pierwsze lata swojej kadencji nie najgorzej sobie radził i wciąż wielu Opolan tak go postrzega, bo te pierwsze lata były dość dynamiczne, zwłaszcza na tle całkowitego marazmu ostatniej kadencji prezydenta Zembaczyńskiego.

Jak więc ocenia Pani ten ostatni rok kadencji prezydenta Wiśniewskiego?

Prezydent Wiśniewski jest człowiekiem pijaru, udało mu się wmówić opolanom, że w Opolu jest świetnie i realizowanych jest mnóstwo inwestycji. Ja natomiast pokusiłam się o to, żeby policzyć te rzeczywiście zrealizowane inwestycje. Udało mi się to zrobić na palcach jednej ręki, bo kiedy wyrzucimy te wszystkie wizualizacje, którymi mamił nas Prezydent przez ostatni rok, te wszystkie mosty, stadiony i aquaparki, które nie powstaną nawet za 5 lat, to co zostanie? Okrąglak rozpoczęty za kadencji prezydenta Zembaczyńskiego i zakończony przy pomocy rządowych pieniędzy? Ulica Niemodlińska, której remontu w zasadzie do dziś nie udało się zakończyć i ma rekordowe 200-dniowe opóźnienie? Bo takich drobnych, bieżących spraw jak budowa ronda przy ul. Chabrów za 2 mln zł nie wypada nawet liczyć z perspektywy miliardowego budżetu. Poza tym lokalne, drobne modernizacje i inwestycje będą zawsze, taka jest specyfika każdego miasta.

Prezydent Wiśniewski przedstawia tzw. Duże Opole jako swój duży sukces.

Poszerzenie Opola jest z jednej strony sukcesem prezydenta Wiśniewskiego, choć pamiętajmy, że bez wsparcia rządu Zjednoczonej Prawicy byłoby mu ten pomysł niezwykle trudno przeprowadzić. Ale poszerzenie Opola jest jednocześnie swoistym “gwoździem do trumny” Arkadiusza Wiśniewskiego, bo zdemaskowało jego kompletny brak kompetencji do zarządzania takim miastem. Duże Opole po prostu go przerosło. Przerósł go ten duży budżet, który jest spuścizną poszerzenia. Przerosły go te wielkie, nieuzbrojone tereny inwestycyjne. Nie udało mu się skutecznie zawalczyć o ogromną inwestycję, która dziś jest realizowana w Nysie za 660 milionów euro (belgijska firma Umicore produkująca baterie – dod. red.), za którą idą najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne i innowacyjne miejsca pracy. Belgowie najpierw chcieli ulokować tę inwestycję w Opolu, ale władze miasta temu nie sprostały.

Dzięki poszerzeniu Opole jest dziś jednym z większych terytorialnie miast w Polsce, z nowymi wyzwaniami i nowymi problemami. Jak Prezydent Wiśniewski ma sobie z tym poradzić, skoro nie potrafi sobie poradzić nawet z Niemodlińską. Jeśli prezydent nie potrafi sobie poradzić z jedną ulicą w mieście, to jak ma sobie poradzić z wielkimi wyzwaniami, przed którymi stoi dziś Opole. Dzisiaj dysponujemy ogromnymi terenami inwestycyjnymi, na obrzeżach miasta. To oddech dla zurbanizowanych części miasta – np. dla Zakrzowa, gdzie dotąd lokowany był przemysł. Poszerzenie granic pozwala spojrzeć na miasto horyzontalnie, pomyśleć o jego zrównoważonym rozwoju, a takiego spojrzenia brakuje obecnemu prezydentowi. Dla prezydenta Wiśniewskiego Opole nadal składa się z ulicy Krakowskiej i Placu Wolności, bo patrzy na Opole z okien ratusza.

Z tego co słyszę Duże Opole ocenia Pani pozytywnie, a jak ocenia Pani sposób przeprowadzenia tego projektu?

Ja nie uciekam od decyzji o poszerzeniu Opola. Jestem wojewodą, który opiniował tę decyzję i był w zespole negocjacyjnym, ale jeśli mówimy o sposobie, w jaki zostało to przeprowadzone, to jest to można powiedzieć typowy styl działania Arkadiusza Wiśniewskiego.

?

Prezydent Wiśniewski działa przez zaskoczenie, nie konsultuje swoich pomysłów, nie rozmawia z mieszkańcami, ani radnymi miasta. W ciągu ostatnich paru miesięcy Prezydent uciekł od rozmów z kupcami z Targowiska Centrum, z przedsiębiorcami z ulicy Niemodlińskiej, którzy zmuszeni byli zamykać swoje biznesy z powodu przeciągającego się remontu. Przy okazji zniszczonych zostało kilka rodzinnych firm, będących kręgosłupem tego miasta. W sytuacjach sporu, czy konfliktu Prezydent zamyka się w zaciszu swego gabinetu, a dialog prowadzi sam ze sobą.

Skupmy się teraz na kontrkandydatach do fotela prezydenta.

Jeżeli chodzi o pana Kazimierza Ożoga, to jego kompetencje do zarządzania Opolem oceniam najniżej. On nie ma żadnego doświadczenia samorządowego, ani managerskiego, jest akademikiem zajmującym się sztukami pięknymi. Po za tym, w moim przekonaniu ma on osobowość wiecznego kontestatora, a w sprawach miejskich jest kompletnym dyletantem. Bardzo żałuję, że Platforma Obywatelska i Nowoczesna wystawiły takiego kandydata na prezydenta Opola, bo to oznacza, że w kampanii wyborczej nie będzie zbyt wiele przestrzeni do poważnej debaty o mieście. Trudno poważnie rozmawiać z osobą, która nie ma ani wiedzy, ani stosowanego doświadczenia. Same dobre chęci nie wystarczą.

Popierają go aktywne środowiska miejskie i ekologiczne.

Ekologia jest dla mnie ważna, bo zielony oddech miastu jest niezmiernie potrzebny, ale do tego potrzebne są również kompetencje, a nie tylko puste deklaracje, że się kocha zieleń. Opole kiedyś zawsze było zielone, natomiast w temacie ekologii prezydent Wiśniewski tylko wycina drzewa i betonuje miasto. Ukułam nawet takie sformułowanie, że to betonowy prezydent, bo betonuje wszystko bez opamiętania – Mały Rynek, ul. Krakowska, Plac Jana Pawał II, czy św. Sebastiana – choć te place to na razie tylko wizualizacja 🙂

Apolonia Klepacz ?

Przez kilka ostatnich lat wyłączyła się z działalności publicznej. Była senatorem, samorządowcem i choć młodszemu pokoleniu jest może mniej znana, to jest to godny przeciwnik.

Porozmawiajmy teraz o Pani pierwszych działaniach, jeśli zostanie Pani prezydentem.

Nie chcę na razie zdradzać mojego programu, natomiast chcę podkreślić, że bardzo ważny jest dla mnie dialog i słuchanie mieszkańców. Jedną z pierwszych rzeczy, którą na pewno zrobię, to spotkam się z tymi grupami mieszkańców, z którymi się dziś nie rozmawia. Mam wielkie poczucie skrzywdzenia tych środowisk, których się nie wysłuchuje – wspomnieni już przeze mnie przedsiębiorcy z ul. Niemodlińskiej, czy kupcy z Targowiska Centrum. Kolejną grupą są nasi rodzimi przedsiębiorcy, bo Opole stoi drobną przedsiębiorczością, a dziś w Opolu nikt o nich nie dba.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również.


Violetta Porowska.Radna Miasta Opola V i VI kadencji, Wiceprzewodnicząca Rady Miasta Opola, Radna Sejmiku Województwa Opolskiego w latach 2014 – 2015, od grudnia 2015 roku Wicewojewoda Opolska.