Jak zdiagnozowałby pan obecne Opole?
Opole idzie ostro do przodu, ale kosztem tego co najważniejsze – zapomina o człowieku. Sam wielokrotnie, gdy próbowałem nawiązać dialog z Ratuszem, szczególnie z prezydentem, w różnych sprawach dotyczących mojej miejscowości, czy sposobu prowadzenia inwestycji, to okazywało się, że to się wszystko gdzieś rozbija. Sądzę, że największym problemem Opola jest to, że ta władza jest władzą, którą chce władzy, zapominając, że władza jest po to, by służyć człowiekowi.

Czy są obszary, w których mógłby pan pochwalić prezydenta Wiśniewskiego?
Sądzę, że wiele osób podziwia skuteczności prezydenta Wiśniewskiego, on rzeczywiście bardzo wiele inwestycji prowadzi, ale – i to obserwujemy w skali makro i mikro – bez oglądania się na ludzi. Opole jest miastem fenomenalnym, bo ma szereg ludzi we wszystkich praktycznie obszarach, którzy świetnie się znają na tym w czym działają, przykładem jest Tomasz Wollny. Takich osób mamy w Opolu naprawdę sporo. Jest niestety wiele działań pozornych. Drzewa są nasadzane, ale albo w złych miejscach, albo pozostawione bez opieki. Przykładem jest park sensoryczny, gdzie chwasty sobie radośnie wyrastają. Jeżeli urzędnik zza biurka decyduje o tym, gdzie mają być nasadzone drzewka, a nie patrzy jakie są uwarunkowania terenu, jakie są cieki wodne, jaki jest rodzaj gleby, to takie działania mają nikłe szanse na sukces.

Dynamika miasta, którą obserwujemy w tego typu inwestycjach, spowoduje realne problemy, np. koncepcja aquaparku jest znakomitą koncepcją, tylko nie w ten sposób. Nie w sposób, który obarcza miasto kosztami utrzymania tego miejsca i nie w sposób, który sytuuje go w centrum miasta, bo nie będzie np. gdzie zaparkować przy tym aquaparku.

Jak pan oceni działania prezydenta?
Brak empatii jest słowem kluczem. Przykład powiększenia Opola dobrze obrazuje ten problem. Gdyby prezydent Wiśniewski zaplanował to w inny sposób, powiedział: otwórzmy dyskusję, rozmawiajmy o tym, że Opole potrzebuje wzmocnienia, potrzebujemy nowych perspektyw, porozmawiajmy w gronie sąsiadów o tym jak to zrobić, ja będę zachęcał was w czasie mojej pierwszej kadencji do tego, bo możemy wszyscy na tym skorzystać i w drugiej kadencji powiększmy Opole, ale na zasadach, które wspólnie wypracujemy, to ja bym wtedy grał z nim w jednej drużynie, ale w sposób w jaki to zostało narzucone budzi mój sprzeciw. Argumenty, że sąsiedzi, przecież wykorzystują infrastrukturę Opola, były tak miałkie i niskie, że aż dziw, że ktoś na tym stanowisku, wydawałoby się o szerokich horyzontach, mógłby w ten sposób argumentować.

Jakie są główne zadania stojące teraz przez miastem?
Jest kilka obszarów, które potrzebują zmiany. Po pierwsze wyludnianie się Opola. Wszystkie wskaźniki pokazują, że za kilkanaście lat będzie katastrofa i możemy bez końca powiększać Opole, ale niewiele to zmieni. Pracuję na uczelni wyższej, obserwuję moich studentów i widzę, że wyjeżdżają po studiach z Opola. Uzyskują tu dyplom, ale nie widzą tu miejsca dla siebie, bo szybko dostrzegają, że wiele obszarów miasta jest zabetonowanych przez znajomości, wzajemne polecenia i układy. Wrocław, Katowice, czy dalej Niemcy i Holandia są naturalnymi dla nich kierunkami. Pytanie: jak zatrzymać młodych w Opolu?
Z drugiej strony jak należy pomóc starszym, żeby ich życie było prostsze w tym mieście, a także jak można ich potencjał wykorzystać. Starsze osoby doświadczone, mądre, z dystansem do świata są ogromnym potencjałem naszego miasta.
Opole potrzebuje zmian w swojej strukturze komunikacyjnej. Opolanie lubią samochody, ja też jestem samochodziarzem, ale poszerzanie dróg nie jest rozwiązaniem.
Opole potrzebuje też istotnej decyzji w obszarze środowiska, w którym żyjemy. To jest obszar szczególnie dla mnie ważny, ponieważ angażowałem się w tę dyskusję o smogu, który dotyczy przecież nas wszystkich. Sam przechodzę teraz procedurę wymiany źródła ogrzewania. Obserwuję jak trudno jest takie rzeczy zrobić. Obserwuję jak trudno jest takie rzeczy dokonać osobom starszym.
Opole potrzebuje zmiany fundamentalnej. Potrzebuje prezydenta, który wyjdzie z ratusza i będzie wśród ludzi. Prezydenta, który ma silną, sprawną ekipę i nie musi cały czas promować samego siebie, bo ma wiceprezydentów, bo ma naczelników i ma ludzi, którzy są specjalistami w poszczególnych wydziałach i nie muszą się oglądać na prezydenta, czy on będzie miał czas na to, by otworzyć jakieś nowe miejsce i zrobić sobie zdjęcie przy jakiejś uroczystości, bo to oni powinni być gwiazdami. Materiały promocyjne nie muszą skupiać się na twarzy i obliczu uśmiechniętego prezydenta, ale pokazywać ludzi, którzy tworzą zespół, tworzą team.

Bardzo akcentuje pan rolę dialogu, czy nie obawia się pan tego, że prezydent Wiśniewski przedstawi siebie jako prezydenta działania i wielu Opolanom taka formuła może się bardziej podobać niż formuła dyskutowania i dialogu?
Dialog nie polega na tym, że rozmawiamy w nieskończoność. Dialog nie polega na tym, że rozmawiamy i odwlekamy pewne decyzje. Idziemy w kierunku pewnych decyzji, ale poprzez konsultowanie ich z tymi, którzy znają dobrze dany obszar, albo których potrzeby próbujemy rozpoznawać. Być może diagnozujemy je źle, więc możemy zmodyfikować kierunki w których idziemy. Dialog więc nie wyklucza działania, ale poprzedza działanie, działanie które będzie skuteczniejsze, bo będzie oparte o pewien feedback od ludzi, których to dotyczy.
Model konsultacji w Opolu, model współpracy np. poprzez rady dzielnic, ma dla mnie wiele elementów karykaturalnych, istniejących po to, by tylko potwierdzić kierunki, w które chce iść ratusz. Tu są pewne rzeczy do uzdrowienia.

Czy jest pan już przygotowany do wyborów samorządowych, czy jest już program, sztab ludzi?
Czekamy na kalendarz wyborczy. Czekamy na ogłoszenie daty wyborów, bo ona wyznaczy nam drogę, którą idziemy. Mam wokół siebie sztab ludzi, sztab specjalistów. Przygotowujemy się do kolejnych rzeczy, które będą pojawiać się w trakcie kolejnych tygodni. Nie wiemy jaka jest sytuacja sondażowa od czasu, kiedy moje nazwisko pojawiło się na „giełdzie kandydatów”, którzy będą docelowo iść w stronę wyborów. Na pewno nie będę ukrywał pewnych rzeczy do ostatniej chwili. Pokażę wcześniej kandydatów na wiceprezydentów, pokażę konkretne nazwiska, tak żeby każdy rozumiał, jaki zespół ludzi mnie otacza, jak znakomite będą to osoby i znaczące będą to nazwiska.

Opolanie otrzymali zaczątek pewnej wizji zarządzania miastem. Wszyscy pytają mnie o program wyborczy, a jednocześnie nie mamy jeszcze kampanii, więc jest to sytuacja, w której należy wykazać pewną odpowiedzialność. Kontrkandydaci promują się wszędzie korzystając z tego że pracują w ratuszu, czy urzędzie wojewódzkim. Ja nie mam tego komfortu. Na teraz promuję moich studentów, którzy wykonują istotne dla miasta rzeczy. Nie potrzebuję błyszczeć, gdy ktoś inny jest gwiazdą i robi coś dobrze. Mam wrażenie, że tego właśnie potrzebujemy, a nie człowieka, który podpisuje się pod wszystkim i próbuje przekonać wszystkich, że wszystko jest jego zasługą.

Opole jest polifoniczne. I ta polifoniczność doskonale opisuje to czym jest Opole. To miasto tak różnorodne, tak kolorowe, tak bogate ludźmi, którzy tu zamieszkują, bo przecież mamy tu ludzi, którzy mieszkają tutaj od zawsze, mamy ludzi, którzy przybyli tutaj po wojnie, mamy ludzi, którzy przybyli tutaj w ostatnich latach, i ludzi którzy przybywają tutaj z innych krajów – mam na myśli zarówno wschód, jak i zachód. Osoby z bardzo różnymi doświadczeniami. Chodzi więc tu o umiejętność korzystania z tego co Opole już ma. Choćby cała sfera kultury, muzyki. Mam tu sporo interesujących – jak sądzę – dla Opolan przemyśleń. Opole to nie tylko festiwal. Mamy tu przecież tyle innych spotkań muzycznych, wydarzeń, koncertów, które wystarczyłoby tylko dopieścić i pokazać Opole jako miasto, które ma przez cały rok imprezy muzyczne, gdzie przyjeżdżają ludzie z całej Polski. To jest też kwestia, która w kampanii będzie musiała się pojawić i to jest pytanie o charakter Opola. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: jakim miastem jest Opole? Czy Opole nie mogłoby być miastem nastawionym typowo na kulturę? na działania artystyczne? Może mamy odpowiedź pod ręką, tylko wystarczy po nią sięgnąć.

Dlaczego zdecydował się pan na zaangażowanie w wybory samorządowe?
Ja nie wchodzę w tę kampanię, po to by wygrać dla siebie. Ja chcę wygrać dla Opola, dla mieszkańców Opola. Jestem zmęczony tym co dzieje się w Polsce i w Opolu. Poczułem się okrutnie zmęczony, gdy stałem pod sądami i poproszono mnie, żebym wypowiedział się w imieniu ludzi kultury,choć nie jestem artystą, jestem historykiem sztuki, który kulturę zna z wielu perspektyw i uczestniczy w niej. Te trzy minuty spowodowały, że poczułem, że jestem odpowiedzialny za to co wokół mnie, że może pora wejść na trochę wyższy poziom i powiedzieć głośno, to o czym wielu ludzi mówi po cichu. Sądzę, że jestem jedną z wielu tysięcy osób, które mają taką potrzebę, które uważają, że nie były wystarczająco słuchane i że chcą zrobić coś więcej, poświęcić więcej swojej energii na to, żeby coś zmienić.

Jak chce pan poprawić swoją rozpoznawalność?
Na pewno będę robił to co robię najczęściej. Będę obecny w mieście, w miejscach, w których Opolanie się spotykają. Spotykał się z ludźmi, będę chciał odwiedzić rozmaite stowarzyszenia, rady dzielnic, słuchając ludzi. Ja dużo częściej słucham niż mówię. Lubię słuchać, lubię poznawać nowe punkty widzenia, co nie znaczy, że zgadzam się z nimi automatycznie. One wpływają na to, że lepiej patrzę na świat, że lepiej rozumiem pewne rzeczy.

Na jakie środowiska może pan liczyć?
Kilka środowisk mocno zaakcentowało swoje poparcie dla mnie podczas konwencji. Tutaj mam oczywiście na myśli: KOD, „Dobrzeniaków”, którzy dość ciepło o tej mojej wizji się wyrazili i środowiska ekologiczne. Tych środowisk jest coraz więcej. Zaproszenia, które otrzymuję pokazują, że zakres tych środowisk, ludzi, stowarzyszeń, które zostały pominięte w tej kadencji, w uwadze, w dofinansowaniu, w zauważeniu i zaproszeniu do współpracy, jest w Opolu bardzo, bardzo szeroki.

Dziękuję za rozmowę.

/Opole, Herbaciarnia Jasminum, czerwiec 2018/