religijnosc 2

Czy opłaca się być religijnym?
Czyli religijność okiem psychologii ewolucyjnej, cz. 2.

Poniższy tekst to druga z trzech części analizy religijności, z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej.

Poprzednia część: dlaczego opolanie są religijni… zakończyła się nieuchronnym, i w zasadzie oczywistym, truistycznym wnioskiem, że religia jest powszechna, a zachowania religijne niemal wszechobecne. Ten fakt nasuwa kolejne dwa pytania. Pierwsze: dlaczego ludzie są religijny? I drugie: co z tego wynika? Czy to się „opłaca”?

Po co ludzie są religijni?
Co na ten temat ma do powiedzenia psychologia (i nie tylko psychologia)

Pawłow (Windholz, 1986; za: Grom, 2009) uznał religię za głęboko zakorzenioną w człowieku, gdyż powstałą właśnie w wyniku walki o byt gatunku ludzkiego, który to, po wyodrębnieniu się ze świata zwierząt, zaczął doświadczać zjawisk natury jako niebezpiecznych i napawających lękiem. Religia miała być więc remedium na ten lęk, gdyż pomagała przeżyć w obliczu niemiłosiernej, wszechmocnej natury. I choć Pawłow uznaje religię za skłonność wyższych funkcji nerwowych, to występowanie reakcji religijnych przypisuje raczej jednostkom „słabym” – takim, które czują, że nie potrafią sprostać trudnościom wywoływanym przez otoczenie.

Podobnych motywów bycia religijnym doszukuje się w religii polski etnolog, Bronisław Malinowski (1990; za: Grom, 2009). Uznaje on, że religia służy przezwyciężaniu lęku przed śmiercią poprzez nadzieję na nieśmiertelność. Według takiego ujęcia rytuały religijne takie jak np. pogrzeb i żałoba służą nie dość, że poradzeniu sobie ze stratą po bliskiej osobie, to przede wszystkim pozwalają przezwyciężyć lęk przed unicestwieniem.

Religia jako bufor na lęk przed śmiercią jest wnioskiem płynącym ze znanej szerzej i rozpowszechnionej bardziej aniżeli przemyślenia Malinowskiego, teorii opanowania trwogi Solomona, Greenberga i Pyszczyńskiego (1991, za: Oleś, 2009, Wojciszke, 2011). To, co odróżnia człowieka od innych zwierząt to niebywałe zdolności do refleksji nad sobą i wyobrażania sobie przyszłych zdarzeń. Ale zdolności te niosą ze sobą również negatywne konsekwencje, takie jak na przykład świadomość nieuniknionej śmierci – w tym możliwość śmierci przedwczesnej i nieoczekiwanej. To, a także antycypowanie możliwych tragicznych wydarzeń, chorób czy starości, jest źródłem tak silnego lęku, że bez jakiejś gwarancji bezpieczeństwa nie bylibyśmy w stanie normalnie funkcjonować. Ludzie radząc sobie z tym problemem tworzą światopogląd i kulturę (w tym religię). Nasyca to świat sensem i stabilnością a człowiekowi daje poczucie bezpieczeństwa – poczucie, że jest czymś więcej niż zwierzę. Jak zauważają Solomon, Greenberg i Pyszczyński, nieprzypadkowo każdy światopogląd zawiera opis stworzenia świata, wskazania, co i jak robić, by żyć w sposób dobry i wartościowy, oraz jakąś obietnicę nieśmiertelności. Prowadzone przez nich badania pokazująca, że umacnianie wiary (w światopogląd) sprawia, że ludzie są mniej podatni na lęk, a przypominanie o śmierci prowadzi do nasilenia dążeń podtrzymania wiary w kulturową koncepcję świata (która notabene przeważnie jest koncepcją religijną).

Więcej motywów religijności dostarcza podejście teorii atrybucji wyrażone przez Bernarda Spilke i współpracowników (Spilke i in., 1985; za: Grom, 2009). Podejście to wychodzi z założenia, że człowiek aktywnie dąży do wyjaśniania zdarzeń poprzez przypisywanie im (atrybuowanie) przyczyn, zamiarów i motywów. Religijność w tym kontekście jest rozumiana jako gotowość do preferowania atrybucji religijnych kosztem niereligijnych przy próbie wyjaśniania zdarzeń. Takie religijne atrybucje mogą zdaniem Spilki i współpracowników zaspokoić trzy główne motywy:

  • pragnienie rozumienia świata jako czegoś sensownego (religia wychodzi temu naprzeciw dając wizję świata uporządkowanego i sprawiedliwego);

  • pragnienie kontroli i przewidywania zdarzeń (religia oferuje możliwość oddziaływania na przyszłość poprzez modlitwę);

  • pragnienie zachowania oraz utrwalenia pozytywnego obrazu siebie (religia daje przekonanie o miłości Boga do nas, jak i do wszystkich ludzi).

Wnioski na temat motywów religijności podobne do autorów wymienianych wyżej charakteryzują również neobehawiorystów (za: Tokarski, 2006), którzy zakładają, że u źródeł przeżyć religijnych leży pewna grupa dążeń, które znajdują swą realizację właśnie na drodze religijnej. Nie zaspokojenie tych naturalnych dążeń może prowadzić do stanów napięcia czy nawet zaburzeń nerwicowych. Tu w sukurs przychodzi religia, która pozwala zaspokoić potrzeby: bezpieczeństwa, afiliacji, uznania, nowych doświadczeń, sensu indywidualnego istnienia i sensu życia w ogóle.

Na nieco inne aspekt zwraca uwagę podejście socjologiczno-funkcjonalne, które w wydaniu Durkheima (1960, za: Tokarski, 2006) zakłada, że religia wyraźnie służy kształtowaniu się i umacnianiu więzi międzyludzkich oraz jest podstawą społecznej solidarności – formą jednoczenia ludzi wokół przyjętych idei. Religia łącząc ludzi w grupy daje oparcie, łączy w niepowodzeniach, wzmacnia moralność, zacieśnia jedność czy pełni funkcję identyfikacyjną (O’Dea, 1966; za: Tokarski, 2006).

Najbardziej całościowej analizy motywów wiary w Boga dokonuje chyba Gordon Allport (1988; za: Grom, 2009). Wyróżnia on trzy duże kategorie motywów:

  • organiczne, zależne od ciała pragnienia (pragnienia ochrony przed katastrofami, ubóstwem, pogardą, czy dążenia, by np. znaleźć dobrego męża/dobrą małżonkę);

  • psychogenne pragnienia wartości (Bóg jest gwarantem nietykalności osoby, poręczycielem piękna w sztuce, prawdy w nauce i miłości w relacjach);

  • poznawcze – poszukiwania sensu (religia pozwala radzić tu sobie z zagadnieniami, na które odpowiedzi nie przynosi nauka, takimi jak: kwestia zła, cierpienia oraz śmierci).

No dobrze. Tyle teorii. A jak sprawa wygląda w praktyce? Co pokazują badania?

Religia – „to się opłaca!”(?)

Argyle (2004) podsumowuje, że wiele sondaży wykazało, że osoby bardziej religijne są szczęśliwsze. W metaanalizie 28 amerykańskich badań przytaczani przez niego: Witter, Okun i Haring  (1985) stwierdzili, że wpływ religijności jest pozytywny, o umiarkowanej sile, a najsilniejszy wtedy, gdy bierze się pod uwagę uczęszczanie do kościoła. Nowsze analizy Koeniga i współpracowników (2001; za: Grom, 2009) będące metaanalizą ze stu nieanglojęzycznych badań, konkludują, że 80% z nich wskazuje na pozytywną, 13% na brak, a 7% na mieszaną korelację między religijnością i globalnymi wskaźnikami: zadowoleniem z życia, poczuciem bycia szczęśliwym, nadzieją czy pozytywnymi uczuciami. Według badań prowadzonych w USA przez przez Nacional Opinion Research Center (Narodowe Centrum Opinii Publicznej) (za: Grom; 2009), liczba osób „bardzo szczęśliwych” wzrasta liniowo wraz z częstotliwością uczestnictwa w nabożeństwach.

Pargament (1997, za: Grom, 2009) dokonał metaanalizy 46 badań, których przedmiotem był związek między aktywnością religijną a radzeniem sobie z sytuacjami trudnymi (np. choroby, strata bliskiej osoby). W 37% z nich wyłonił się istotny statystycznie pozytywny związek między radzeniem a religijnością zakorzenioną we wspólnocie, a w 34% między radzeniem a religijnością zorientowaną na wiarę osobistą. Szczególnie wśród osób starszych religijnym formom radzenia sobie z sytuacjami trudnymi towarzyszy mniejsza lękliwość i depresyjność (za: Grom, 2009). Szerszy przegląd badań (w: Grom, 2009) wskazuje na pozytywne związki między religijnością a radzeniem sobie z takimi sytuacjami jak: ciężka choroba fizyczna, lęk czy strata bliskiej osoby. Autor dokonuje przeglądu badań z zakresu związków między religijnością a wskaźnikami dobrostanu subiektywnego i wskazuje na pozytywne korelacje z takimi czynnikami jak: zorientowanie na sens, poczucie umiejscowienia kontroli oraz optymizm, pozytywne poczucie własnej wartości, wdzięczność międzyosobowa, zachowania prospołeczne, czy zadowolenie z małżeństwa i jego stabilność. I mimo, iż czasami wpływ ten pokrywa się z innymi zmiennymi takimi jak np. kontakty społeczne czy zmienne demograficzne, to odpowiedź na pytanie zadane w tytule musi brzmieć: tak.

Religia jest powszechna, praktyki religijne dobrze służą naszemu zdrowiu psychicznemu, a nawet fizycznemu. A jednak mimo to, tak dużo słyszy się o odchodzeniu od kościoła. Czy zatem religijnych osób będzie coraz mniej? Czy wierzący wyginą? Na to pytanie próba odpowiedzi w części trzeciej…

Bibliografia

Argyle, M. (2004). Przyczyny i korelaty szczęścia, W: J. Czapiński (red.), Psychologia pozytywna. Nauka szczęściu, zdrowiu, sile i cnotach człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Grom, B. (2009). Psychologia religii. Kraków: Wydawnictwo WAM.
Oleś, P. (2009). Wprowadzenie do psychologii osobowości. r. 11.1.5. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.
Tokarski, S. (2006). Zarys poszukiwań genezy religii, W: S. Głaz (red.) Podstawowe zagadnienia psychologii religii, Kraków: Wydawnictwo WAM.
Wojciszke, B. (2011). Psychologia społeczna. r. 4. i 7.4.1. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.

—————————–

Autor: Kamil Chrustowski – psycholog

Artykuł dostępny wkrótce także na blogu: www.chrustowski.pl

Seria artykułów powstała na podstawie oryginalnej pracy autora: Chrustowski, K. (2015). Człowiek wobec otaczającego świata z perspektywy psychologii ewolucyjnej. Pytanie o przyszłość religii w życiu człowieka. Kwartalnik Naukowy Fides et Ratio, 2(22), 80-101. [link]