Kapliczka, która znajduje się przy ul. Osmańczyka pierwotnie stała w okolicy skrzyżowania ul. Osmańczyka i Sienkiewicza. Wiąże się z nią tragiczna legenda.

Fot. 2017 r.

Opowieść miała miejsce dawno temu, kiedy jeszcze Opole otoczone było murami. Podróżnicy, którzy nie zdążyli dotrzeć do miasta przed zachodem słońca (brama na noc była zamykana) zatrzymywali się w pobliskiej gospodzie na Przedmieściu Gosławickim. Mogli tu posilić się, napoić konie oraz przenocować.

Plan Opola z roku 1730- 1739, z naniesioną Bramą Gosławicką i Przedmieściem Gosławickim. Fot. pochodzi ze strony: www.fotopolska.eu

Na skutek licznych wojen i panującej zarazy przedmieście wyludniło się, a karczma została zamknięta. Któregoś dnia do miasta zmierzał pewien rzemieślnik. Kiedy przybył na miejsce okazało się, że brama jest już zamknięta, a gospoda nieczynna. Został zmuszony przenocować pod gołym niebem. Wyjątkowo mroźna noc spowodowała śmierć wędrowca. Zanim jednak umarł, zdążył jeszcze przekląć mieszkańców. Zmarłego pochował przejeżdżający tamtędy chłop.

Kiedy zaraza ustąpiła, mieszkańcy poczęli wracać do swoich domów. Jednakże nie dane im było zażyć spokoju. Gdy tylko zapadał mrok koło gospody słychać było dziwne jęki i wycie. Nawet psy nie chciały wychodzić na dwór, kuląc się ze strachu w kącie. Postanowiono wybudować w tym miejscu kapliczkę. Wkrótce duch zmarłego przestał straszyć.

Kapliczka z roku 1917- 1924 przy ul. Sienkiewicza. Fot. pochodzi ze strony: www.fotopolska.eu

Kapliczka z roku 1930- 1935 przy ul. Sienkiewicza. Fot. pochodzi ze strony: www.fotopolska.eu

Natomiast bywalcy karczmy (która ponownie została otwarta) o północy widywali wielkiego czarnego psa ziejącego ogniem. Ci którzy go widzieli popadali w obłęd. Pies zaraz po północy biegł w stronę kapliczki i znikał tuż przy niej.

Kapliczka z roku 1950- 1955 przy ul. Osmańczyka. Fot. pochodzi ze strony: www.fotopolska.eu