Przeglądając stare mapy zwykle trafiam na dawne leśniczówki, folwarki, kapliczki i inne ciekawe obiekty. Szukam informacji o nich w dostępnych źródłach, a potem jadę na miejsce zweryfikować tę wiedzę (teoretyczną) z rzeczywistością. Konfrontacja ma różny przebieg. Często nie ma już nawet najmniejszych śladów po danych obiektach ale czasem, ku mojemu zaskoczeniu, znajdują się pozostałości fundamentów, studnie, a nawet ruiny zabudowań. Czasem jest odwrotnie. Najpierw „COŚ” znajduję, a dopiero potem doszukuję się informacji. Ale wtedy na ogół muszę jeszcze raz wrócić do danego miejsca bo okazuje się, że tam obok było coś jeszcze. A że lubię te moje poszukiwania, więc tym chętniej wracam.

Tym razem było podobnie. Najpierw znalazłam opis źródłowy, sprawdziłam miejsce na starej mapie i porównałam z nowszą, celem aktualizacji. A potem wsiadłam na rower i pojechałam odbyć weryfikację w terenie. Opowiem Wam dzisiaj o pewnej leśniczówce, która znajdowała się w Bierkowicach (dziś to dzielnica Opola, ale wówczas była to wieś, która została włączona do miasta w 1975 roku).

Leśniczówka Birkental (tak w czasach niemieckich nazywały się Bierkowice) znajdowała się w lesie, nad Prószkowskim Potokiem, w pobliżu Sławic (od 2017 roku część miasta Opola).

Właścicielem Półwsi od 1863 roku był hrabia Peter Wilhelm von Eynern. Państwo von Eynern byli bogaci, bardzo pracowici i zaradni. Dzięki tym atrybutom wkrótce pomnożyli swój majątek, stając się w 1891 roku właścicielami Halbendorf, Birkowitz i Slavitz (dziś: Półwsi, Bierkowic i Sławic). Zajmowali się hodowlą rasowego bydła, w szczególności buhajów rasy biało- czerwonej i sprzedażą mleka. W Półwsi wybudowali dwór, w którym mieszkali aż do 1945 roku. Dwór ten obecnie nie istnieje.

Dworek rodziny von Eynern w latach 1905- 1909. Fot. pochodzi ze strony: www.dolny-slask.org.pl

Dawniej las Birkental należał do majątku w Sławicach, później do majątku w BierkowicacJh. Dziś jest w granicach administracyjnych miasta Opola. W lesie tym znajdowała się leśniczówka Birkental.

Fot. pochodzi z książki P. Przybyła „Zarys historii wsi Sławice”.

W budynku tejże leśniczówki mieściło się mieszkanie sześcioosobowej rodziny leśniczego- Aloisego Koja, izba myśliwska zwana „Jagdstubbe” oraz mieszkanie na poddaszu, które zajmowała siedmioosobowa rodzina pracownika leśnego- Josefa Morcinka. Mieszkańcy leśniczówki zajmowali budynek do 1945 roku. Potem wyjechali do Niemiec i nigdy nie wrócili na te tereny. Po wojnie budynki zostały ogołocone ze wszystkiego, a następnie spalone. Za budynkiem leśniczówki znajdowała się stodoła, budynek gospodarczy oraz kojce dla psów myśliwskich i oswojonej sarenki Grety.

Dzisiejszy widok na pozostałości po leśniczówce, która znajdowała się w miejscu górki.

Po leśniczówce został tylko gruz. Cegła, z której była wybudowana leśniczówka.Żużel- tyle zostało po spalonej leśniczówce.

Drewniane paliki- pozostałość ogrodzenia.

Do leśniczówki można było dostać się główną drogą od strony Bierkowic, a także przez nieistniejące już przeprawy przez Potok Prószkowski, od strony Sławic: Mostek Dębowy „Eichenbrücke” oraz mostek spacerowy. Dla furmanek dostępny był przejazd „w bród” pomiędzy mostkami.

Dawna przeprawa przez Prószkowski Potok. W tym miejscu znajdowała się Mostek Dębowy „Eichenbrücke”.

Bierkowicki lasek był bardzo zadbany. Dbali o niego nie tylko leśniczy i jego rodzina ale także służba leśna i okoliczni mieszkańcy. Pod nadzorem leśniczego sprzątano las. Wywożono z niego na taczkach suche gałęzie, szyszki, mech, liście i scypki (żywiczne drzewo służące do rozpałki).

Huba drzewna.

Dzięki temu mieszkańcy mieli zapewniony opał. Jeszcze kilka lat po wojnie mieszkańcy Sławic pozyskiwali w ten sposób opał. Później zdemontowano przeprawy, aby zapobiec kradzieżom drzewa z lasu.

Garnek żeliwny znaleziony w miejscu po dawnej leśniczówce.Stare drzewa, niemy świadek zdarzeń w okolicy.

Przepiękne stare drzewa.

Dawniej las ten był ulubionym miejscem spacerów mieszkańców Sławic, a także terenem organizacji festynów i międzyszkolnych zawodów sportowych, w których brali udział uczniowie ze szkół w Sławicach, Bierkowicach i Wrzoskach.

Stara brukowana droga ze Wrzosek do lasu bierkowickiego.Stara brukowana droga ze Wrzosek do lasu bierkowickiego.

Latem Potok Prószkowski był miejscem kąpieli dzieci. Wrzaski bawiących się dzieci bardzo denerwowały gajowego, który często wyżywał się na chłopakach. Nie lubił zwłaszcza starszych chłopców bo potajemnie wykradali mu z pobliskiego stawu ryby. Z opowiadań mieszkańców wynika, iż leśniczy był człowiekiem bardzo surowym. Kiedy podpadł mu któryś z chłopaków, podjeżdżał motocyklem Sachs wraz  ze sforą psów i wymierzał delikwentowi solidną porcję razów w twarz.

Stawek, z którego niegdyś chłopaki podkradali ryby leśniczemu.

Tama na stawku koło dawnej leśniczówki.

Z innych opowiadań wiadomo także, że ów leśniczy uwielbiał polowania. Ale z powodu słabego wzroku (nosił okulary z bardzo grubymi szkłami) był marnym myśliwym. W polowaniach uczestniczyły też dzieci z okolicznych szkół, jako naganiacze. Za zadanie mieli nie tylko naganiać ptactwo ale także uprzedzać niedowidzącego leśniczego czy leci w tym momencie kura czy kogut (przy polowaniach na bażanty). Bowiem kury podlegały ścisłej ochronie. Któregoś dnia chłopcy chcąc się zemścić na nielubianym leśniczym, zmówili się i specjalnie mylnie informowali strzelca. Kiedy leśniczy zobaczył, że zabił kilka kur bażancich strasznie się wściekł. Od tamtego momentu za każdym razem sprawdzał co ustrzelił i jeśli była to kura, uderzał nieszczęśnika w twarz.

Bażant. Fot. pochodzi ze strony: www.pixabay.com/pl (na licencji Creative Commons CC0).

Jedną z ciekawostek tego lasu są „bezkrwawe” łowy. Otóż las ten słynął z ogromnej ilości zajęcy. W latach 60- tych ubiegłego wieku łapano je do siatek, łączono w pary, a następnie w specjalnych skrzynkach wysyłano do Francji. Efektem takiego działania jest fakt, że dziś trudno spotkać tutaj zająca. Za to sporo jest dzików, których niegdyś w ogóle nie było. Zobaczymy też sarny, lisy i bażanty.

Dzisiaj lasek jest mocno zaniedbany. Nikt już nie organizuje w nim festynów, nie słychać wrzasku dzieci kapiących się w potoku. Za to lasek odwiedzają jedynie miejscowi grzybiarze i czasem koniarze.

 

Ps. Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Pawła Przybyły „Zarys historii wsi Sławice”.