Prezydent Wiśniewski dziś zapewne otwiera szampana, ale od jutra ten szampan będzie smakował mu coraz mniej. W codziennej pracy od 1.01.2017 – kiedy wejdzie w życie rozporządzenie rządu o zmianie granic Opola – będzie mu bardzo trudno zintegrować miasto z nowo przyłączonymi sołectwami. Poziom zaufania i chęć współpracy jest na zerowym poziomie, a pustą retoryką „że warto rozmawiać” oraz deklaracjami o chęci rozmowy, zapewne nikogo już nie przekona. Widać to jak na dłoni choćby w pracach Aglomeracji Opolskiej, gdzie prezydent Opola ma wszystkich przeciwko sobie. W ciągu dwóch lat, mając za plecami Patryka Jakiego, udało mu się skonfliktować samorząd Opola z dwudziestoma gminami Aglomeracji. W regionie nadciągają czarne chmury.

Dotychczas województwo opolskie było wzorcowym przykładem zgodnej współpracy samorządu i władz państwowych, ale także ludzi w każdej społeczności na wielu poziomach, także narodowościowych, religijnych, społecznych. 19.07.2016 roku – po raz pierwszy po roku 1989 – zmieniono granice gmin w sposób tak arbitralny, z pominięciem tak silnego głosu sprzeciwu mieszkańców przyłączanych gmin. Jakizacja prawa oznacza od teraz, że nie ma już granic, których władza nie może arbitralnie zmienić. Konsultacje społeczne, czy nawet dyskusje na poziomie rządowym z samorządami nic już nie znaczą.

W gminach będą się teraz zastanawiać czy warto inwestować, skoro ich praca i trud mogą zostać w kilka miesięcy im odebrane i przyłączone do większej gminy czy miasta arbitralną decyzją z pominięciem nawet silnego sprzeciwu mieszkańców. Pierwszy zwrócił na to publicznie uwagę Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu w końcówce maja z mieszkańcami podopolskich gmin w Dobrzeniu Wielkim. Jeśli można zabrać słabszemu bezkarnie, więc tylko patrzeć jak inne gminy zaczną się z pozycji siły rozpychać łokciami. Precedens miał miejsce w Opolu.

W gminie Turawa już na jesieni będzie przecież można złożyć nowy wniosek o przyłączenie gminy do Opola, w gminie Prószków podobnie. Precedens może powodować, że silniejsza gmina Brzeg zechce przyłączyć bogatą gminę Skarbimierz w swoje granice. W całej Polsce z pewnością takich sytuacji będzie znacznie więcej. Słowem: hamulce puściły. Kazus Opola daje im zielone światło.

Patryk Jaki peroruje w mediach o bezczelności, arogancji i chamstwie protestujących, chcąc zakrzyczeć własne winy i przewiny. Kanalizuje niebezpiecznie rozmowę kierunku narodowościowym, tylko że to kula w płot, bo opór jest zupełnie oddolny i wolny od wątków narodowościowych. Ale przecież o to chodzi: o odwrócenie uwagi od meritum, czyli zamachu na samorządność. Prawda jest taka, że po stronie ratusza nie było merytorycznych argumentów poza jednym: czy korzyści z elektrowni – dodajmy obecnie największej inwestycji w Polsce – powinny zasilać li tylko jeden budżet – budżet gminy Dobrzeń Wielki. Tu można było rozmawiać i razem z wójtem Henrykiem Wróblem dojść do porozumienia. Zamiast tego teraz w pozostałej części tej gminy zamiast wójta będzie zapewne zarząd komisaryczny i komisarz, a więc zamiast samorządności będzie naczelnik, jak za czasów słusznie minionych, bo gmina nie poradzi sobie z zadaniami, które do niej należą. Pozbawiona terenów z których czerpała zyski, mądrze nimi zarządzając, codzienne zaspokajanie potrzeb mieszkańców z pewnością będzie bardzo trudne.

Obecny poziom emocji nie zostawia przestrzeni na jakąkolwiek rozmowę. Zaufania niestety bardzo długo tu nie będzie. Współpraca? Należy wątpić. Ze strony ludzi z podopolskich miejscowości raczej torpedowanie pomysłów ratusza i permanentna obstrukcja, wycofanie się ludzi z prac samorządu. Dla prezydenta Wiśniewskiego długo to będzie zona niemal eksterytorialna, gdzie będzie persona non grata.

Prezydent Opola wielokrotnie mówił o tym, że duży może więcej, ale jeszcze większy potencjał niż Opole miała Aglomeracja Opolska. Wszystkie cele, które postawił przed Dużym Opolem Wiśniewski – można było rozwiązać w ramach aglomeracji. Teraz brak zaufania i niechęć do siebie, będzie skutkowała wstrzymaniem rozwoju regionu na długie miesiące. Bałagan związany z połączeniem gmin będzie trwał jeszcze dłużej, bo nie ma się co oszukiwać, nikt w ratuszu tak naprawdę nie wie w szczegółach, jak to ma na co dzień wyglądać. Dobry obyczaj i wypracowane zasady podeptano. Grzech pierworodny Wiśniewskiego polegał na zaufaniu Jakiemu. Szkoda, bo jakizacja prawa i samorządu prowadzi zapewne wbrew zapewnieniom Jakiego raczej do rozpadu województwa, od teraz skłóconego, z niskim poziomem zaufania, zabałaganionego absurdami dnia codziennego, które zaczną wychodzić przy takim przedsięwzięciu.

Protestujący oczywiście jeszcze będą skarżyć rozporządzenie z 19.07 do Trybunału Konstytucyjnego i do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu, ale to potrwa wiele miesięcy. Zdaniem wicemarszałka Kolka złamana została także Europejska Karta Samorządu Lokalnego. Co z tego wyniknie raczej łatwo przewidzieć, tak jak z jutrzejszej wizyty Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara w Dobrzeniu Wielkim. Zapewne retoryka ratusza będzie współgrać z tą wymyśloną przez Patryka Jakiego. Ubierze się  ten spór w niemieckie barwy narodowe i tylko pogłębi przepaść dzieląca obie strony konfliktu.