Hasło „Opole ambitnie”, to jakoś mało ambitne.

Nie zgadzam się z tym.

Nie jest pan opolaninem?

Nie, jestem mieszkańcem Brzegu i Warszawy, jako poseł mam również adres warszawski.

Czy nie obawia się pan tego, że osoba spoza Opola będzie postrzegana przez opolan in minus?

Przepisy prawa jasno określają, że można kandydować nie będąc mieszkańcem danego miasta, ale to jest mniej istotne. Dla mnie ważniejsze jest, że – tu podam przykład – zaproponowałem: likwidację wszystkich spółek miejskich i zastąpienie ich jedną spółką, która nie będzie zarabiała na mieszkańcach Opola, ale będzie świadczyła im usługi. Wszyscy kandydaci z Opola nabrali wody w usta i widzę, że nie chcą się nawet do tego odnosić, a to jest konkretna propozycja, która spowoduje, że Opolanom zostanie więcej pieniędzy w kieszeni. Jestem osobą niezwiązaną z żadną częścią Opola. Podeprę się przykładem: byłem w Radiu Opole i po mnie gościem był pan Marcin Gambiec. Przedstawiono go jako radnego z Groszowic i rozmowa toczyła się głównie o Groszowicach, a przecież Opole to nie tylko Groszowice. Opole ma 29 dzielnic. Terytorialnie jest większe niż Paryż. To duże miasto. Chciałbym implementować tutaj takie rozwiązania, które sprawią, że…

…co ma pan konkretnie na myśli…

Przecież to jest żałosne, gdy ustawia się kolejka pasażerów na ulicy Kołłątaja, żeby kupić bilet, bo nie mają innej, dogodnej możliwości kupienia biletu. W innych miastach są biletomaty, czy inne rozwiązania elektroniczne, a tutaj mamy tak naprawdę komunikacyjne średniowiecze. Nasze hasło Opole ambitnie, jest właśnie takie, żeby dać propozycje, które wyjdą poza to, co jest dzisiaj realizowane.

Jak dobrze rozumiem: to, że nie jest pan z Opola poczytuje pan sobie in plus, bo ma pan dystans, którego brakuje lokalnym kandydatom i może pan dostrzec rzeczy, których oni nie widzą, tak?

Dokładnie. Ja nie mam żadnych antypatii wobec jakiejkolwiek grupy mieszkańców Opola. Nie będę nikogo faworyzował, ani też defaworyzował. Dla mnie wszyscy stanowią wspólnotę samorządową, której ja chcę dać pewne impulsy do rozwoju, pewne pomysły. Co więcej mam oczywiście liczę na to, że to ja będę mógł je realizować, ale gdyby opolanie wybrali innego z moich kontrkandydatów, to mam wielką nadzieję, że te pomysły, które Kukiz`15 przedstawi, będą realizowane.

Jak pan postrzega prezydenturę Wiśniewskiego?

Są trzy poziomy prezydentury. Pierwszy to jest zarządzanie. To jest najprostsze i to polega na łataniu dziur, remontowaniu chodników, malowaniu kamienic, remontowaniu infrastruktury miejskiej. Tak, jak każde mieszkanie, musi być remontowane, trzeba sprzątać, myć okna i naprawiać kran, tak samo miasto – jako takie duże mieszkanie – musi być remontowane i sprzątane. Wyższym poziomem prezydentury, czyli rozwijanie miasta. Tworzenie infrastruktury mającej na celu zwiększenie miejsc pracy, ale miejsc do mieszkania, żeby zachęcić nowych ludzi do zamieszkania w Opolu. Mama wrażenie, że ten rozwój, z którym mamy do czynienia w Opolu nie ma charakteru zrównoważonego. Położono nacisk na miejsca pracy. Tych nowych miejsc pracy powstało sporo (inna kwestia za ile ludzie pracują w tych fabrykach). To spowodowało spadek bezrobocia, ale także wzrost cen mieszkań. Pierwsza klasa ekonomii: przy niskiej podaży mieszkań ich cena rośnie.

…zarządzanie, rozwijanie miasta, a trzeci poziom prezydentury?

Trzeci level to kreowanie. Kreowanie wymaga pewnej wizji, ambicji.

Rozumiem, że w ocenie prezydentury Wiśniewskiego…

…jeżeli ktoś skupia się na pierwszym poziomie, czyli zarządzaniu miastem, to ciężko jest być przykładem do naśladowania, a ja chciałbym, żeby Opole było miastem, które będzie naśladowane przez inne miasta.

…więc jaką ma pan wizję miasta?

Na cyklicznych konferencjach prasowych chcę zaprezentować mieszkańcom po trzy przykłady moich rozwiązań z różnych dziedzin życia miasta. Odbyła się już konferencja prasowa na której poinformowaliśmy o połączeniu spółek miejskich, wejściu miasta na rynek deweloperski oraz stworzenie specjalnej aplikacji. Ma ona kluczowe znaczenie, bo ona miałaby dać możliwość, aby w Opolu była ultra tania, a nawet darmowa komunikacja miejska.

Skąd na to pieniądze?

Jest zapisane w Konstytucji, że każdy ma prawo dostępu do bezpłatnej edukacji, dlatego komunikacja miejska w Opolu powinna być bezpłatna dla dzieci i młodzieży, bo to wynika z Konstytucji, bo do szkoły trzeba dojechać. Chciałbym też, żeby dorosłym opłacało się korzystać z komunikacji miejskiej, bo to powinno być przede wszystkim opłacalne – dlatego Kukiz’15 proponuje program (coś na wzór programów lojalnościowych), dzięki któremu korzystanie z komunikacji miejskiej, będzie uprawniać do wysokich zniżek na produkty, usługi miejskie, takie jak ZOO, filharmonia, ale i usługi świadczone przez opolskich przedsiębiorców. To będzie impuls rozwojowy dla tej lokalnej przedsiębiorczości. Zyskają i mieszkańcy i miasto. Chcemy dopasować się do tych funkcjonalności miejskich.

Podskórnie brzmi w tym zarzut wobec włodarzy miasta, że nie wykorzystują tych pomysłów…

Widzę, że Opole stało się miastem, gdzie położono nacisk na różnego rodzaju inwestycje, hale produkcyjne, ale chciałbym, żeby te miejsca pracy miały wyższy stopień specjalizacji.

Trochę mnie to zaskakuje, bo nie znam jakichś przykładów spektakularnych inwestycji. Opole przegrało z Nysą wielki kontrakt na budowę fabryki produkującej baterie do nowoczesnych samochodów. Przegrało, bo było źle przygotowane. Sprowadzenie Chińczyków do Opola, trudno uznać za spektakularny sukces, bo płace tam są minimalne. Wydaje mi się, że ulega pan propagandzie prezydenta Wiśniewskiego, jakoby w Opolu powstawało wiele nowych miejsc pracy, no chyba, że handlu w supermarketach, gdzie praca nie wymaga specjalizacji.

Cóż z tego, że miasto wyciągnięło dłoń do inwestora, skoro pracownicy są często spoza Opola. Chciałbym, żeby Opole było miastem-magnesem, miastem przyciągającym, żeby ci ludzie, chcieli zamieszkać w Opolu. Kolejną sprawą jest to, że od wielu lat nie ma nowego mostu. To jest jakieś po prostu skandal, jakieś kuriozum.

Gdzie by pan ten most wybudował?

Zawsze powtarza się jedna lokalizacja: okolice Metalchemu. To nie jest wielka wizja, to elementarna potrzeba. Nie chciałbym jednak występować tu jako osoba, która wie lepiej. Ludzie wybierają i mają wpływ na decyzje włodarzy miasta. Ten ryt obywatelskości jest mi bliski.

No tak, obywatelskość to z pewnością rzecz, która odróżnia tutaj pana od prezydenta Wiśniewskiego, który zdaje się nie rozumie tego pojęcia. Jeszcze nigdy nie było takiego prezydenta, który by tak antagonizował mieszkańców. Szczególnym przykładem jest tu trasa średnicowa.

To akurat jest dla mnie zrozumiałe, że mieszkańcy nie chcą zgodzić się na taką drogę, która miałaby przebiegać tuż przy ich domach, tym bardziej jeśli ona nie miałaby aż takiej funkcjonalności, która by wynikała z jakichś planów, czy koncepcji. W ramach naszego hasła Opole ambitnie – mówiłem o Opolu, jako miejscu do naśladowania. Nie chciałbym, żeby Opole było tym przykładem, gdzie można wybudować najdroższą drogę na świecie. Nie wydaje mi się zasadne, by tak wysokim kosztem i finansowym i społecznym forsować projekt, co do którego można mieć wątpliwości, czy byłby efektywny.

Porozmawiajmy o pomysłach kontrkandydatów.

Nie podoba mi się retoryka PiS, że trzeba wybrać takiego kandydata, który zapewni dobrą współpracę z rządem. To oznacza, że co? że jak wygra inny kandydat, to nie będzie taka współpraca możliwa? Nie podoba mi się takie stawianie sprawy.

Prezydenta Wiśniewskiego trzeba pochwalić za autopromocję. To idzie mu nieźle. Wybudujemy chodnik i ogłaszamy światu, że to nasz sukces. Tak, nie staniemy się przykładem dla innych. Pytanie, czy dobrzy pijarowcy prezydenta poprawiają jakość życia mieszkańców. W mojej opinii nie.

Zastosuję teraz dość niską strategię polemiczną, polegającą na tym, że zacytuję jednego polityka, który mówi źle o innym polityku i pana zapytam, co o tym sądzi, …ale ciekawi mnie pana zdanie na temat wypowiedzi wicewojewody Violetty Porowskiej, która mówi, że „Duże Opole przerasta możliwości prezydenta Wiśniewskiego”.

Hm, ciężko mi się do tego odnieść. To kwestia wielowarstwowa. Nie chcę bronić Wiśniewskiego, bo chcę go zmienić w fotelu prezydenckim, ale rozumiem, że ciężko w przeciągu kilku lat od A do Z podopinać sprawy związane z poszerzeniem granic miasta Opola.

Jak ocenia pan sytuację zmiany kandydata z PO i Nowoczesnej. Zrezygnował prof. Ożóg, jego miejsce zajęła pani Barbara Kamińska.

Obejrzałem konwencję pana Ożoga. To było 18 minut stracone w moim życiu. Są mistrzami świata w laniu wody. To było profesjonalne lanie wody. Nic się nie dowiedziałem. Nie powiedziano tam nic. Dziś dwóch rosłych mężczyzn: poseł Kostuś i Zembaczyński, chowają się za plecami pani Kamińskiej.

Nie da się wygrać wyborów prezydenckich w wojewódzkim mieście bez poparcia środowisk mieszkańców. Zapytam więc o pana zaplecze. Jakie środowiska popierają pana kandydaturę?

Jestem członkiem klubu obywatelskiego Kukiz`15. Skoro potrafimy się dogadywać w tym ruchu społecznym, to ja chcę się dogadywać dla Opola ze wszystkimi. Mam ten komfort, że nie jestem związany z żadnymi grupami interesów w Opolu, nie jestem nikomu nic winny. Nie muszę żadnej przysługi nikomu wyświadczać. Mogę z moim sztabem i zapleczem skupić się na programie, który mamy do zaprezentowania mieszkańcom.

Kto jest w tym sztabie?

Szefem sztabu jest Roman Tistek, prowadzi tu firmę księgową w Opolu. W skład sztabu wchodzą kandydaci, liderzy naszych list. Jest Leszek Danielewicz – prowadzi swoją agencję reklamową, jest Łukasz Gruca – radny dzielnicy Armii Krajowej i Paweł Gadżała. To są opolanie, którzy dobrze znają miasto.

Czy to się panu opłaca, ewentualna zamiana fotelu posła na fotel prezydencki?

Chcę pokazać jakie propozycje ma Kukiz`15 na zarządzanie miastem. Przedstawić ruch jako uniwersalnego uczestnika życia politycznego i samorządowego.

Dziękuję za rozmowę

Również dziękuję.